siedziała na kolanach matki. Miała niewinne, okragłe oczy,

oficjalne zeznanie, wtedy zobaczymy.

przypomniał jej.
Cissy wzruszyła ramionami.
wybiegu się zepsuł, a w dodatku Nevada miał wrażenie, że z sąsiedniego podjazdu - drogi do domu Adamsów,
przed siebie wskazujace palce obu rak. Marla scisneła je z całej
prosto w twarz. - Przyszłam tu, poniewa¿ chce z toba o czyms
- Nie. Wiedziałem tylko, że nie urodziła się martwa. Poza tym nie widziałem powodu, żeby zrobić coś więcej.
miała wstretny smak, w nosie ohydny zapach.
zamkneła usta.
z domu. Jeszcze dzis. Jesli morderca zdołał dostac sie do domu
kiedykolwiek.
- Nigdy nie bede sie z tego smiała - odparowała Marla.
szklane drzwi i wyszła w wieczorną spiekotę.
Przypominali raczej bohaterów „Dynastii”. Głowa rodu była
chciwa? Tak zimna? Tak zupełnie bez serca? Pocałowała
Wytyczne dla świetlic szkolnych

– Nie, nie ma chwileczki ani nawet pół. Posłuchaj, co mam ci do powiedzenia. Moim

– O Boże... to takie dziwne. Surrealistyczne.
„Kochana Kristi, Bardzo mi przykro, kochanie. Uwierz mi, kocham cię nad życie, ale
Co? O Boże, nie!
Ta suka nawet się nie zorientowała, co się dzieje. Bezcenny widok: jej twarz, gdy
o co prosił. Niewykluczone przecież, że to pomoże i w jego dochodzeniu.
Na mazurach kurs żeglarski dla dorosłych skąd, szalony seks, który nigdy nie przerodził się w ciepłą bliskość, zrozumienie dla jego
polecę przez Cincinnati, nie zdążę na kolację przedślubną kuzynki w Savannah. Muszę lecieć
- Radio było włączone i ustawione na jakąś stację z muzyką klasyczną. Rozmawialiśmy ze sprzątaczką, Estello Pontiac - naprawdę się tak nazywa, jak samochód - to ona zadzwoniła dzisiaj rano na policję. Weszła do domu i znalazła ciało. Doznała niezłego szoku. Gdy przyjechała ekipa, facet był już zimny, zmarł w nocy. Oficer Spencer rozmawiał z jednym z sąsiadów. - Policjant zajrzał do notatek. - Nazywa się Stanicy Hubert, mieszka obok, od północnej strony. Hubert mówi, że koło jedenastej wieczorem zauważył nieduży biały samochód, który odjechał pół godziny później. Nie odczytał numerów rejestracyjnych, ale wydaje mu się, że już kiedyś widział ten samochód. Twierdzi, że wygląda jak ten, którym jeździ pani Bandeaux. - Żona, z którą denat się rozstał? - upewnił się Reed. - Tak. Otoczyliśmy cały teren taśmą i sprawdzimy samochody stojące w okolicy i auta jego znajomych. - A co z żoną? - Od niej zaczniemy. Reed jeszcze raz spojrzał na ręce Bandeaux, gdy lekarz podwinął ostrożnie rękawy koszuli. Brakowało jednego guzika przy mankiecie, co wydawało się dziwne i nie pasowało do Bandeaux. Fryzurę miał idealnie ułożoną, tylko kilka zagnieceń na ubraniu, buty wyczyszczone na błysk. I do tego urwany guzik? Reed przyjrzał się przedramionom zmarłego. Nacięcia na nadgarstkach zrobione były pod dziwnym kątem... Cholera, może Morrisette miała rację z tym zabójstwem. Może upozorowanie samobójstwa nie do końca mordercy wyszło. Jeśli tak, to jest szansa, że będą mieli szczęście i znajdą jakieś ślady, jeżeli zabójca był nieostrożny. - Poza tym w zmywarce były dwa kieliszki do wina. Służąca opróżniła wczoraj zmywarkę przed swoim wyjściem, więc albo Josh miał gościa, albo sam zabrudził oba kieliszki. Sprawdzamy odciski palców. Wydaje się, że na jednym kieliszku jest ślad po szmince. Weźmiemy próbkę i zobaczymy, może w laboratorium zdołają określić producenta i markę. Gdy lekarz skończył oględziny, Reed wyszedł z pokoju, a cała ekipa zabrała się do zbierania odcisków, mierzenia plam krwi i szukania dowodów w całym pokoju i domu. - Coś jest na automatycznej sekretarce? - Ma pocztę głosową, właśnie sprawdzamy. - A poczta elektroniczna? - Jak tylko skończymy zbierać odciski z komputera, przejrzymy pliki. - Gdzie on pracuje? - Ma własną firmę - odpowiedziała Morrisette. - Inwestycje. Konsulting. Taka finansowa złota rączka. Miał kłopoty z Komisją Papierów Wartościowych. Wydaje mi się, że jego biuro mieści się na Abercorn, tuż przy Reynolds Square. - Byłaś tam? - Po co miałabym tam chodzić? - zapytała. - W ramach swojego śledztwa. - Nieoficjalnego śledztwa - poprawiła go, mrużąc groźnie oczy. - Mam tu adres - wtrącił policjant. - Znalazłem go na papierze firmowym. Rzeczywiście Abercorn. - Sprawdź to. - Reed zwrócił się do Morrisette. - Porozmawiaj z pracownikami. Zorientuj się w sytuacji. Może będą wiedzieli, czy Josh cierpiał na depresję. Będą nam potrzebne billingi telefoniczne, dokumenty finansowe, zeznania sąsiadów, rodziny i przyjaciół.
Chłopiec, Mario Valdez, zmarł w drodze do szpitala.
– Naprawdę?
podcasty Na parkingu na punkcie widokowym był jeszcze tylko jeden wóz, biały datsun z deską
– Bardzo jej na nim zależało.
kosztowało je to mnóstwo pracy.
Nadal poruszony wizją Jennifer, znalazł niewielki parking kilka przecznic od restauracji.
121
Wyrok w sprawie naruszenia praw autorskich: gazetom należy się wynagrodzenie za teksty

©2019 www.grano.w-przyszlosc.kazimierz-dolny.pl - Split Template by One Page Love